Archiwum

  • Wszystkich wizyt: 74396
  • Dzisiaj wizyt: 2
  • Wszystkich komentarzy: 4139

Z cyklu Nie ma jak mamina konstruktywna krytyka

Znalezioną gdzieśtam chustką owinąwszy głowinę, McDalenka odtańcowuje wielce improwizowanego „zbójnickiego” na środku kuchni. -Wyglądam jak fachowe dziewczę ludowe, co? – rzuca w przerwie między jednym a drugim przytupem. Zonia, patrząc na swe dziecię krytycznie acz dość nieuważnie: -Raczej jak Pigwa. Genowefa Pigwa.

Wybrzeże part I

Opcje nadmorskie były dwie, obie jednako atrakcyjne, aczkolwiek każda całkiem inna. Pierwsza przewidywała zaszycie się w środku lasu w rozkosznym domku kempingowym, wyposażonym w lodówkę i inne takie, ale pozbawionym wody i toalety. W sensie toaleta drzewnianna. Domek przyjemnie oddalony od cywilizacji, hałasów i wszystkiego, wokół tylko las sosnowy i morze. Ale tak się splotło, [...]

Fanfary, moi mili, fanfary

I proszę bardzo, jak to się ludziom przydają ich nałogi. Przed półgodzinką wróciłam znad morza (szczegóły później) i pchana wiadomą namiętnością uruchomiłam komputerek, wskoczyłam na stronę uniwersytetu mego i o, co się okazuje: Pani McDalenka, niedopieczony magister filologii romańskiej już od października rozpoczyna nowe studia, albowiem przyjęto ją na filologię hiszpańską. Kłaniam się nisko, dziękuję [...]

Podróżniki

Jest mnóstwo takich, co ich wcale nie lubię: 1. Nalani młodzieńcy jadący na festiwal rockowy do Węgorzewa, całą drogę peplający głupoty, zaczepiający wszystkich wokół, zamęczający ich opowiastkami i idiotycznymi prośbami vel pytaniami („jesteś harcerką? bo podobno w tym pociągu są sami harcerze” „A, nie jesteś harcerką?” „A jesteś z Hufca może?” „A obudzi nas druhna [...]

Morze – preludium

Krewniak ze Szczecina właśnie bierze aktywny udział w naszukaniu mi lokum nadmorskiego, co w dzisiejszych czasach doprawdy graniczy z cudem. Wiem, bo obdzwoniłam większą większość ośrodków, domków letniskowych i innych takich. Ludzie, wy do pracy chodźcie, pieniądze zarabiajcie, a nie się włóczycie gdzieś po kurortach! Dzieci, na kolonie i obozy sportowe, a nie w luksusach [...]

Notka notowana

Się czuję jak włożona do wielkiego kotła różności. Ile tu jestem? Nawet nie umiem policzyć, jakoś około 2 tygodni chyba, a mam wrażenie, że przeżyłam już stulecia: 1. Najazd szczecińskiego szczepu naszej rodziny na dom najstarszej mej siostry – miałyśmy z Gio trzy dni intensywnego usportyfikowania (nie napiszę „usportowienia”, bo to nie do końca tak) [...]

Adieu na razie

Za śmieszne 5 godzin wstaję i pędzę na dworzec i DOM DOM DOM. W planach być może weekend samotnych matek (Zonia, najstarsza siostra – mąż w Kanadzie, najmłodsza siostra – mąż w Patersburgu) z dziećmi (dwie siostry, Gio, Maciuś, Marcin, ja). Chyba że kuzyni ze Szczecina, którzy mają nas nawiedzić, zdecydują się nocować w Giowym [...]

Teletubisie

Kiedyś nic nie wiedziałam o tych stworkach. A tu proszę, starczy kilkudniowy kontakt z dwulatką i jej Tatą i już wiem, że: -Teletubisie są żółte i dmuchane -na głowie wyrasta im żółty kutasik, który można zaczesywać w kucyk -lubią spać w kuchni na podłodze, kładąc głowę na mojej ulubionej poduszce, tuż obok łebka Julki -ich [...]

Kontrastowo

Doprawdy, wolałabym iść do dentysty na leczenie kanałowe zamiast do Pani P. na rozmowę. Nieprzyjemność wyższego stopnia. Wiem, że w większej części to moja wina, bo nie pracowałam tak pilnie, jak powinnam, ale to, że ponad połowa grupy broni się we wrześniu powinno dać pani coś do myślenia. Daleko mi do hirosa z amerykańskiego filmu, [...]

Z cyklu Zacuchły

Miły cytadelkowski spacerek. Plaz zabaw po deszczu, wszystko mokre. Mówię: -Mule, jakbyś raz zjechał, to byś osuszył córelkom swym zjeżdżalnie. Zacuchły- Zjadę. Wchodzi na 2 metrową czerwoną konstrukcję, przykuca i mówi: -Patrzcie, oto jedzie Adam Małysz! Ręce do tyły w charakterystycznym geście, szusuje, szusuje, a między podeszwą butów a plastikową powierzchnią zjeżdzalni kilkumilimetrowa warstewka wody, [...]