Archiwum

  • Wszystkich wizyt: 74588
  • Dzisiaj wizyt: 45
  • Wszystkich komentarzy: 4142

Z cyklu Opowieści myśliwskie

A po grupie hrabiowskiej przyjechało trzech byłych żołnierzy z Brukseli, teraz zajmują się wszystkim, m. in. budowaniem i przeprowadzkami. Przydał się roczny kurs żargonu i przekleństw (ukłon dla tego punktu programu filologii romańskiej UAM – coś im czasem wyjdzie, no niech tam), bardzo też się ubogacił mój wokabularzyk w tej właśnie sekcji, doszło też kilka [...]

Z cyklu Opowieści myśliwskie

W jednym z kół myśliwskich rządzi i króluje pan Czesiek. Jest on moim absolutnym guru. Zawiaduje głównie polowaniami zbiorowymi, gdzie ma pod sobą około 12 dewizowców, tyle samo nagonki z psami, czterech kierowców i tłumaczkę. Wszystkich rozstawia po kątach, nie przejmując się, że akurat grupa zagraniczniaków to 9 belgijskich i francuskich staruszków (średnia wieku 74), [...]

Z cyklu Opowiastki rodzinne

Myślałam, że tam w piosence do eMjaka to jest :”i choć alfabet uczuć znasz, litera ta etc”, ale Marcinek śpiewa „i chociaż Paweł uczy staw” to teraz już sama nie wiem.

Z cyklu Opowiastki rodzinne

Marcinek nazwał swoją babcię (ale nie Zonię) BABA. Rodzice tłumaczą, że tak nie można, że baba to taka wredna pani, co krzyczy, robi awantury, jest brzydka, etc. Następnego dnia Babcia-Nie-Zonia ścina się ostro z rodzicami. Marcinek: A nie mówiłem, ze baba?

Z cyklu Opowiastki rodzinne

Rodzice Julki codziennie przed pracą zawożą ją do przedszkola. Młodociana macha codzinnie do swej babci Zoni, stojącej na przystanku obok przedszkola. Taki obyczaj. Do wczoraj. -A czemu do mnie nie pomachałaś? -Bo ja jestem dziad kawalijski.

Z cyklu Opowiastki rodzinne

Jak Julka rysuje ludzi (na przykłąd człopczyka – gamończyka), to nad oczami umieszcza im taki prostokącik. -Juleśko, a co to tutaj? -Coło, gupku.