Archiwum

  • Wszystkich wizyt: 74588
  • Dzisiaj wizyt: 45
  • Wszystkich komentarzy: 4142

Lowo

Aurelka nie wymawia „r”. Mówi „dobla, Aulelka, lowelek” Jej przedszkolna przyjaciółka Monia natomiast wymawia. Mówi „o, twoja Marwinka dziś przyszła po ciebie”.

Karmiowo

1. Nie mam pojęcia, jakim cudem udało mi się dodać dwie takie same notki. Jedną wieczorem, jedną rano. Nie wpisywałam ich dwukrotnie, tego jestem pewna. Jakiś to był cud nad Odrą. 2. Cieszę się, że byłam na polowaniu. To bardzo praktyczna odskocznia od wszystkiego męczącego TU; trafia się w bardzo męczące TAM i wtedy TU [...]

Languenie

Mieszkanie w hotelu w Slubicach jest malo polowaniowe. Zazwyczaj jest las, cisza, duzo samotnosci i przemilej nudy. Tutaj jak na suku w Maroku: autobusy z Rosjanami, Bialorusinami i reszta Rusinow, ktorzy zatrzymuja sie w ostatnim polskim przyczolku zanim wjada w strefe euro; facet, ktory od dwoch dni bez przerwy gada po hiszpansku przez telefon (podejrzewam [...]

Languenie

Mieszkanie w hotelu w Slubicach jest malo polowaniowe. Zazwyczaj jest las, cisza, duzo samotnosci i przemilej nudy. Tutaj jak na suku w Maroku: autobusy z Rosjanami, Bialorusinami i reszta Rusinow, ktorzy zatrzymuja sie w ostatnim polskim przyczolku zanim wjada w strefe euro; facet, ktory od dwoch dni bez przerwy gada po hiszpansku przez telefon (podejrzewam [...]

Pierwsznie

Polowanie. Pierwszy raz zostawiono dwie dziewuszki na raz. Pierwszy raz pisze notke za pomoca gpsa i olowka, bo zgubil sie rysik. Pierwszy raz spotkalam faceta, ktory ma 6 dzieci z 5 kobietami. Smiesznie.

Malwińsko

Trzymiesięczna Malwinia jest niezwykle ciepłym stworkiem. Dosłownie – bo lubi być zakutana ciasno w koc, gdzie wytwarza sobie tropikalny mikroklimat, i w przenośni – bo nie schodzi jej z pyszczka błogi uśmiech. Tego uśmiechu oczywiście nie da się uchwycić na zdjęciu, bo aparat jest taki interesujący, że na jego widok zawsze wytrzeszcza oczy i rozdziawia [...]

Raviolnie

Mąka, ciepła woda, sól. Krostowaty pomocnik wałkuje. Ja kroję w kwadraty. Boczek, szczypiorek. Zawijamy w zgrabne trójkąty. -Ja bez mięska – mówi ospowata i składa swój spłachetek ciasta na cztery. Taki lepsy. Wrzucamy na wrzątek. Odławiamy. Dosalamy. -Pysne nam wysły te pierogi, mamusiu.

Czyli premiera udana.

Majnie

Oczywiście dałam radę. Oczywiście dojechaliśmy na miejsce, było fajnie, uświętowaliśmy się, ochrzciliśmy Malwinkę Krystynkę, po czym Aurelka zrobiła się cała w śmieszne kropki. Komary ją pogryzły? Nie, jednak ospa. Wróciliśmy zatem do naszego miłego domku na drzewie i nie wyściubiamy nosa, żeby ospowatość sobie w ciszy i spokoju przebrzmiała.

-Riki, potrzebuję jakiegoś miłego słowa [...]