Archiwum

  • Wszystkich wizyt: 74275
  • Dzisiaj wizyt: 8
  • Wszystkich komentarzy: 4139

Szpilkowo

-Mami, nie zasłużyłam dziś na nagrodę – usłyszałam, odbierając Aurelczynkę z przedszkola – bo płakałam. Ale to nie moja wina. To wszystko przez tę zabawę z sercem i szpilką. Przekłułam serduszko, a pani powiedziała, że się ożenię z Wojtkiem. A ja nie znam żadnego Wojtka. No i wcale nie chcę się ożeniać! Z nikim! Nigdy! [...]

Mleczkowo

Przypomniało mi się jedno aurelkowe, tak gdzieś sprzed ponad roku grubo, bo jeszcze słabo mówiła. Ja musiałam być na grzybach albo polowaniu, bo rzecz się działa pewnego ranka, kiedy w domu był tylko wybierający się do pracy Riki i śpiąca Aurelczynka. Riki chciał wziąć przysznic, ale nie interesowała go kąpiel przy otwartych drzwiach; natomiast Dziob, [...]

Córkowo

Bimboria Leniwa, lat 0, miesięcy 10, dni 1, dokonała dziś wiekopomnego dzieła: stanęła sama na swych tłustych a krzywawych nóżkach, za podpórkę mając li i tylko szczebelki łóżeczka. Uprzednio sztuczka ta (stawanie na krzywych a tłustych) udawała się wyłącznie w oparciu o siedzisko niewysokiej kanapy. Jest postęp. Widać Bimboria stwierdziła, że skoro mimo słusznego wieku [...]

Fikcjowo

Aurelczynka na arcyważnym etapie odróżniania fikcji od reala.

1. Oglada teledysk piosenki o leczeniu śmiechem: -Nie, nie, nie. Tak to to nie jest. Zaden lekarz nie ma czerwonego nosa jak klaun. Nie, to też nieprawda. To nie jest prawdziwe lekarzowanie. Lekarz nie robi sztuczek. Ani przedstawień. Prawdziwy lekarz nie tańczy ani nie robi głupotek. [...]

Kłaczkowo

Proszę Aurelkę, żeby mi wydłubała jednego neoangina. Ona uwielbia precyzyjne odrywanie sreberka i pieczołowite wyjmowanie tabletek, a mnie coś drapie w gardle. Po chwili dostaję tę wielką czerwoną pastylkę. Nie odrywając oczu od „Świata finansjery” wkładam do paszczy i od razu czuję, że cos niehalo. Neoanginy nie bywają aż takie szorstkie, a już na [...]

Malwińsko

Szeregowy Malwich żądny żarcia oraz Okrutny kapral Ojc

Tęczytą

Z uporem godnym lepszej sprawy poprawiam Aurelkę w kwestii „tę dziewczynkę, tę pizzę”. Zazwyczaj sama pamięta, ale czasem: -No to dasz mi wreszcie tą czekoladę? -Dam, jak powiesz poprawnie. -Tę czekoladę, mamusiu, ale wiesz, że nikt na świecie tak nie mówi, tylko ty i ja?

 

Kochnie

-Aurelko, a kogo ty kochasz najbardziej na świecie? -Monikę Kuziawę. Odpowiedź padła bez sekundy namysłu. I nie do końca taka, jaką by się chciało usłyszęc. Próbuję więc od dupy strony: -A wiesz, kogo ja kocham najbardziej na świecie? -Tak. Książki.

Chyba gdzieś popełniłam błąd?

Dendżeruśnie

-Bimbek w niebesciepieństwie! Uwaga! Bimbek w nieciebiebieństwie! Uwaga! Bimbek w niebiesciepieństwie! Uwaga, Bimbek w niebesczeczeństwie!

I tak w kółko, póki nie uratujemy Bimbka z niebiesczeczeństwa.

Bablnie

Nie to jak wybrać film na jesienny wieczór wg kryterium „zawartość Brada Pitta” i wylądować na dwie godziny w beznadziejnym „Babel”. Już dawno żaden film tak mnie nie wkurwił, nie znudził, nie zmęczył. Beznadzieja. Jedynym promyczkiem było to, że sobie równo z Rikim po nim jechaliśmy. Bo jakby tak jego zachwyciło, to ja nie wiem.

[...]